Jak działają programy z rodziny SuperMemo
Baza wiedzy
Wszystko zaczyna się od bazy wiedzy - jakiegoś zbioru informacji,
które chcemy zapamiętać. Sztandarowe przykłady to obcojęzyczne słówka,
wzory matematyczne albo definicje pojęć fizycznych - ale może
to być cokolwiek, co da się wyrazić w formie krótkich pytań i
odpowiedzi.
Egzotyczny przykład zasłyszany dawno temu - uczenie się twarzy
w jakiejś sporej organizacji (zdjęcie jako pytanie, imię, nazwisko
i funkcja jako odpowiedź).
Bazę można kupić, co jest sensowne zwłaszcza w przypadku baz
językowych (gdzie spore znaczenia mają nagrania dźwiękowe), można
ją też budować po trochu samemu (np. dodając kluczowe elementy
materiału przerabianego w szkole, na studiach czy na kursach).
Bardzo ważne jest, by pytania i odpowiedzi były krótkie, hasłowe. Tu
chodzi o budowę instynktownych skojarzeń, nie o zapis skomplikowanych
zadań. Trenujemy sieć neuronową we własnej głowie. SuperMemo nie
jest sposobem na zapamiętywanie - na przykład - rozbudowanych dowodów
czy złożonych algorytmów. Znakomicie się natomiast nada do
zapamiętania kluczowych pojęć, definicji i haseł z nimi związanych.
Codzienny rytuał
Nauka z SuperMemo, Mnemosyne, FullRecall czy Anki
wygląda podobnie. Program uruchamiamy codziennie albo prawie
codziennie, po czym zadaje nam on pytania.
Patrzymy na pytanie (przy kursach językowych zamiast patrzeć, możemy
słuchać nagrania) i przypominamy sobie odpowiedź. Następnie klikamy
przycisk albo naciskamy skrót klawiszowy i program pokazuje (czasem
także odgrywa) poprawną odpowiedź. Wreszcie, stawiamy sobie ocenę i
dostajemy następne pytanie.
W Mnemosyne i SuperMemo mamy ten sam schemat ocen (choć
wiele wersji SuperMemo stosuje tekstowe opisy zamiast
numerycznych):
- 5 (odpowiedziałem dobrze i bez żadnego wysiłku),
- 4 (odpowiedziałem dobrze ale wymagało to chwili zastanowienia),
- 3 (dobra odpowiedź po długim i wytężonym namyśle, dobra odpowiedź
z niewielkim błędem),
- 2 (zła odpowiedź ale ... reakcja ach, oczywiście na widok poprawnej),
- 1 (zła odpowiedź, poprawna - gdy ją zobaczę - wydaje mi się znajoma),
- 0 (nie wiem, nie pamiętam bym kiedykolwiek wiedział, z niczym mi się to nie kojarzy).
Anki stosuje nieco krótszą pięciostopniową skalę ale idea jest ta
sama (w porównaniu z powyższą nie rozróżnia dwóch najsłabszych ocen).
Przechodzimy codziennie kilkanaście-kilkadziesiąt pytań (zależnie od
ilości czasu poświęcanego na naukę).
Niezależnie od powyższego, możemy oczywiście dopisywać nowe pytania
i odpowiedzi.
O co pyta program?
Mamy trzy rodzaje pytań:
- powtórki według harmonogramu,
- nowy materiał,
- utrwalanie.
Powtórki według harmonogramu to kluczowy element metody. Dla każdego
pytania program - zależnie od odpowiedzi - ustala kiedy zadać to
pytanie ponownie. Może to być jutro (przy totalnej niewiedzy), może
za pół roku (któraś z rzędu idealna odpowiedź).
Nowy materiał to rzeczy, których jeszcze się nie uczyliśmy - albo
po prostu kolejne pytania z bazy wiedzy, albo pytania na explicite
wybrany temat.
Utrwalanie to ponawianie pytań, na które dzisiaj źle
odpowiedzieliśmy. Programy zwykle robią to do skutku (tj. jeśli
postawiłem sobie 0 albo 1, to to samo pytanie pojawi się w ramach tej
samej sesji ponownie, i znowu, i znowu - aż wreszcie postawię sobie
przynajmniej 3).
Utrwalanie nie ma znaczenia dla harmonogramu powtórek. To jest po
prostu ułatwienie uczenia się czegoś po raz pierwszy.
Mamy pewne różnice w sposobie organizacji sesji.
W SuperMemo zaczynamy od powtarzania, czyli dostajemy pytania,
których data powtórki wypada na dzisiaj (oraz zaległe, jeśli takowe są).
Po ich wyczerpaniu przechodzimy do nauki nowego materiału. W wybranym
dowolnie momencie klikamy dość i program przechodzi do utrwalania
(tzw. final drill), prezentując wszystkie pytania na które wcześniej
odpowiedzieliśmy źle (tak te z fazy powtarzania, jak te nowe).
W Mnemosyne także zaczynamy od powtarzania, ale program nie
odkłada utrwalania na koniec. Zamiast tego pytania utrwalające
pojawiają się ponownie w przeplocie z normalnymi (postawiłem sobie 0
lub 1 - dostanę 2-3 kolejne pytania, po czym ponownie pojawi się to,
którego nie umiałem). Po wyczerpaniu wszystkich powtórek (z utrwalaniem
włącznie) przechodzimy do nauki nowego materiału - i tu mamy ten sam
mechanizm, wszelkie błędy wracają wymieszane z normalnymi nowymi
pytaniami.
Anki domyślnie zachowuje się podobnie jak Mnemosyne ale ma opcję
odkładania błędnych kart na koniec.
Każda z powyższych technik ma zalety i wady. Mi
bardziej mi się podoba metoda przyjęta w Mnemosyne,
zwłaszcza przy nauce nowych elementów, to nawracanie
jest naturalniejsze niż finalna sterta błędów do przerobienia.
Harmonogramowanie powtórek
Kluczowy algorytm - harmonogramowanie powtórek - nie jest w każdym
z programów taki sam.
Podstawowa zasada się nie zmienia - mamy probabilistyczny model
wyznaczający prawdopodobną datę zapomnienia danej informacji. W
szczegóły naukowe nie będę wchodzić, obszerny zbiór artykułów
można znaleźć na supermemo.com.
Bardzo, bardzo upraszczając: stawiając piątkę sygnalizuję, że powtórka
nastąpiła trochę za wcześnie, czwórkę - że z grubsza wtedy, kiedy powinna,
niższe oceny - z różną siłą - że za późno.
Anki i Mnemosyne używają pierwotnego algorytmu SuperMemo
(SM2), w obu wypadkach z drobnymi adaptacjami. Mnemosyne dodaje
lekkie losowe zaburzenia (dobrze, dzięki temu nie mamy ponawianych
bloków identycznych pytań), Anki wprowadza trochę więcej
zmian - dotyczących głównie różnych warunków brzegowych (inne początkowe interwały, zachowania przy odpowiedziach w spóźnionym terminie, zachowania przy błędach na początku nauki itd).
Kluczowa konsekwencja używania SM2: na harmonogram danego
pytania wpływa tylko historia tego konkretnego pytania.
Algorytm w programach firmy SuperMemo ewoluuje (ostatnią wersją jest
SM11). Kluczowym elementem odróżniającym bieżące algorytmy od
pierwotnego jest próba analizy zbiorczej. Na harmonogram danego
pytania wpływa nie tylko historia tego pytania, ale też historia innych,
podobnych (przy czym podobieństwo oznacza zbliżoną historię
moich odpowiedzi).
FullRecall to już zupełnie inne podejście, program nie ma sztywnego
algorytmu, zamiast tego nasze odpowiedzi trenują sieć neuronową.
Które podejście jest najlepsze?
Trudno odpowiedzieć, tym bardziej, że nie da się tego mierzyć w formie
krótkich eksperymentów - do oceny algorytmu potrzebne są wyniki zbierane
w okresach wieloletnich. Do tego zaburzają je charakterystyki uczących
się osób (tendencje do zaniżania lub zawyżania sobie ocen,
następujące na przestrzeni lat zmiany w samopoczuciu, zdrowiu i
ilości wolnego czasu, zmiany obciążenia itd), a także inne okazje do powtórek (choćby
zetknięcie się z przyswajanymi słówkami w czytanych po angielsku
artykułach).
Idealny algorytm powinien przywoływać pytania wtedy, gdy są u progu zapomnienia
(dawać głównie czwórki dla powtarzanych elementów). Zarówno
duża ilość błędów, jak duża ilość piątek świadczą, iż harmonogram
powtórek nie wystroił się dobrze (odpowiednio pytania padają zbyt rzadko
lub zbyt często).
Podejście z nowszych wersji SuperMemo jest najbardziej ambitne, zarazem ze względu
na dużą komplikację budzi spore kontrowersje (sami autorzy przyznają
zresztą, że nie wszystkie poprzednie wersje algorytmu były
udane). Upraszczając: obserwacje są zaburzane tak dużą ilością
czynników, że można wątpić, czy da się naprawdę wyprowadzić z nich
sensowne wnioski.
Oryginalny algorytm SM2 można traktować jako dość bezpieczny i
stabilny wybór. Program zachowuje się deterministycznie, reagując na
takie same oceny takimi samymi harmonogramami powtórek.
Nie mam przekonania do sieci neuronowej z FullRecall. Jak ktoś to
ujął, jest to nadzieja, że program sam odkryje reguły, które dla
SuperMemo wykrywano przez lata badań naukowych. Warto też wspomnieć,
że w jednej z inkarnacji SuperMemo wprowadzono elementy sieci neuronowych
ale autorzy szybko się z tego wycofali i uznali eksperyment za nieudany.
Mnemosyne - uwagi po poużywaniu
W największym skrócie: Mnemosyne mnie nie zawiodło,
jego małe poręczne okienko zdążyłem już polubić - i planuję
przy tym programie zostać na dłużej.
Co lubię
Program faktycznie jest mały i lekki. Nieduże okienko
z pytaniem i odpowiedzią, kilka kluczowych skrótów klawiszowych
(spacja do pokazania odpowiedzi, 0-5 do oceny, Ctrl-E do edycji),
prosta estetyka. Nic nie przeszkadza i nie rozprasza.
Działa bardzo stabilnie. Nie miałem żadnego przypadku wywrócenia się
lub zamrożenia programu, nawet w trakcie Firefoksowych prób
zaalokowania gigabajta RAM jedynym problemem było przycinanie się
dźwięku. Nie miałem też żadnych problemów z integralnością danych.
Wygodna jest obsługa edycji w czasie nauki. Naciskam Ctrl-E i
poprawiam czy uzupełniam daną jednostkę. Zamykam i nauka leci
dalej. Łatwo, miło i poręcznie. Żadnego przechodzenia w tryby edycyjne
czy podobnych komplikacji.
Algorytm repetycji wydaje się trafiać sensownie, przynajmniej na razie
(na krótkim dystansie). Trochę słówek zapamiętałem, a większość pytań
odświeżających wymaga trochę wysiłku - czyli pojawia się w sam raz
wtedy, kiedy trzeba.
Jak już pisałem wyżej, nie ma charakterystycznego dla SuperMemo final
drill (kończącego lekcję utrwalania haseł, dla których zrobiłem błąd).
Zamiast tego, Mnemosyne przeplata utrwalane jednostki z pozostałymi.
Moim zdaniem to zaleta.
Przy używaniu dużej bazy można wybierać tematykę, tj. oznaczyć
kategorie do nauki. Fajne jest, że można wybrać ich wiele naraz.
Działa to właśnie tak, jak powinno - nowy materiał pochodzi tylko z
wybranych kategorii ale repetycje dotyczą całej bazy.
Miałem wrażenie, że po zmianie kategorii program dopytał właśnie
aktywną do końca i dopiero potem przeskoczył, ale już w tej
chwili nie jestem pewien, czy się nie
pomyliłem.
Program zaburza trochę kolejność, dzięki temu jest mniej monotonny.
Z innych niż nauka języków dziedzin: wzory matematyczne można wpisywać
w LaTeXu. Kto zna, wie, że jest to bardzo ergonomiczne.
Co mi się nie podoba
Najbardziej dokucza mi brak możliwości przerwania odtwarzania dźwięku.
Pytanie/odpowiedź zawsze lecą do końca. Irytuje zwłaszcza, gdy dane
pytanie jest pełnym zdaniem, a słyszę je po raz czwarty tego samego
dnia (przy utrwalaniu nowych słówek).
Mnemosyne używa do odtwarzania dźwięku biblioteki pygame.
Funkcje zatrzymywania playbacku tam są,
więc poprawienie programu nie wygląda beznadziejnie.
Może kiedyś się zmobilizuję...
Drugi dość istotny problem to brak możliwości poprawienia pomyłkowej
złej oceny.
Pozostałe sprawy są mniejszego kalibru.
Nie ma możliwości pominięcia pojedynczego elementu. Tj. oczywiście
można go skasować czy przenieść do innej kategorii ale brakuje mi
jakiejś prostej opcji pomiń (którą wyobrażałbym sobie
jako wyrzucenie na koniec albo odłożenie na pół roku).
Przy nauce z kilku baz trzeba explicite przełączać się między nimi.
Autor programu sugeruje używanie jednej bazy i dzielenie materiału na
kategorie, ja mam trochę wątpliwości, czy mieszać kurs angielskiego z
notatkami informatycznymi.
Program wolno się zamyka (jedyny moment, gdy działa wolno), od
kliknięcia przycisku zamknij do faktycznego zamknięcia mija dobrych
kilka sekund. Ma to związek z bardzo dużą bazą danych której używam
(połączenie dwóch kursów SuperMemo Advanced English), po części
jest to też konsekwencja mojej zgody na wysyłanie zanonimizowanych
danych o nauce do autora programu.
Udogodnienia do wprowadzania nowych informacji są dość skromne.
Możliwość wygenerowania pytań dwustronnych i trójstronnych, prosta
lista pytań z wyszukiwarką i właściwie
tyle. Proste pytania i odpowiedzi można wstukiwać szybko ale np.
nie ma niczego, co pomogłoby pociąć tekst na elementy do nauki.
W takim wypadku sensowną opcją może być edycja na zewnątrz,
w jakimś wygodnym edytorze tekstu - i import.
Hierarchia kategorii jest płaska. Dla nauki konsekwencji to większych
nie ma - dzięki możliwości wybierania wielu aktywnych kategorii - ale
wymaga stosowania konwencji nazewniczych (Kurs_Dział_Temat itp).
No i wspominany wcześniej problem z polskim tłumaczeniem psującym
kilka ważnych skrótów klawiszowych (min. spację pokazującą odpowiedź i
Enter zatwierdzający okno dialogowe). Na ile się dowiedziałem, sprawa
jest połączeniem pewnej usterki w QT z nadgorliwością tłumacza (który
przetłumaczył słowa typu OK czy Cancel). Prawdopodobnie łatwe do
poprawienia ale nie mam motywacji tego analizować.
Najprostszy sposób przełączenia wersji na angielską bez
ustawiania zmiennych środowiskowych: edytujemy
plik ~/.mnemosyne/config.py i wpisujemy:
locale = 'en'
Co mi w sumie nie przeszkadza
I jeszcze dwie sprawy, które na początku mnie niepokoiły - ale
nie są tak naprawdę przesadnie uciążliwe.
Nie ma jasnego końca - momentu, gdy mówię stop. Nie chcę się już dziś
więcej uczyć? Po prostu zamykam program. Nie ma opcji nie pytaj już o
nowe ale przelećmy przez te, w których zrobiłem błędy. Chwilę
musiałem się do tego przyzwyczajać, ale jest to druga strona udanego
mechanizmu mieszania utrwalania z nowym materiałem (zamiast odkładania
na final drill).
Program nie zapisuje informacji natychmiast, działa bardziej edytorowo,
zapis na dysk następuje po wybraniu opcji Save/Zapisz, w reakcji
na Ctrl-S albo przy zamykaniu programu. Nie jest to istotnie uciążliwe
ale trzeba pamiętać, by od czasu do czasu nacisnąć Ctrl-S (zwłaszcza, by
zrobić to jeśli pozostawiamy mnemosyne stale uruchomione).
Uwagi uzupełniające
Mnemosyne można używać z kilku maszyn, oczywiście pamiętając
o synchronizacji plików. Dla mniejszych baz rozważyłbym
użycie Dropboksa.
Dropbox wyróżnia się z dość obszernej listy serwisów dzielenia/synchronizacji plików kilkoma elementami.
Pierwszym jest bardzo dobrze przemyślane wersjonowanie.
Zachowuje historię zmian pliku i pozwala wrócić do wcześniejszych
(przy tym robi to efektywnie, przesyłając i przechowując różnice).
Już raz mi to uratowało istotny plik, który edytujący go program zapisał
niepoprawnie. Można powiedzieć, że Dropbox to program zarządzania
wersjami w wersji dla zwykłych ludzi.
Druga sprawa: Dropbox jest wspaniałym
przykładem mądrego podejścia do problemów. Program
właściwie nigdy nie wyświetla żadnych popupów czy okienek, jeśli nie
ma sieci, czeka z synchronizacją aż się ona pojawi, jeśli zdarzy się
konflikt, po prostu robi dwie kopie o różnych nazwach itd itp.
Jest, działa, nie zawraca mi głowy i robi to co trzeba. Naprawdę
warte pochwały.
No i działa także pod Linuksem (natywna wtyczka do nautilusa o pełnej
funkcjonalności).
Więcej o programie można poczytać na innych blogach,
podobał się między innymi Pawłowi Wimmerowi,
czy Stanisławowi Stanuchowi.
Pliki bazy danych Mnemosyne są tekstowe i całkiem
nieźle się wersjonują (ja obecnie trzymam je sobie w repozytorium
Mercuriala).
O innych programach
I jeszcze parę słów dotyczących innych programów.
SuperMemo UX
Firma SuperMemo wypuściła nowszą wersję swojego produktu,
SuperMemo UX. Sam program jest darmowy (płatne są kursy),
można go pobrać z tej strony.
Niestety, przy użyciu Wine program zainstalował się poprawnie
ale próba jego uruchomienia skończyła się następująco:
SuperMemo jako serwis sieciowy
Firma SuperMemo udostępnia też serwis sieciowy.
Akurat w kontekście nauki nie mam przekonania do tej formy,
to jednak wysiłek planowany na wiele lat, a serwisy internetowe
pojawiają się, znikają, ewoluują.
Do tego - co dotyczy też SuperMemo UX - mi jakoś zupełnie nie po drodze
z estetyką SuperMemo. Czy naprawdę intensywna kolorystyka i ozdobniki
graficzne dobrze służą nauce słówek czy wzorów?
Anki
Import do Anki z Mnemosyne niestety nie działa. Jeśli dobrze
rozumiem, Anki obsługuje starszy format baz Mnemosyne.
Problem powinien być rozwiązywalny przez odrobinę kodowania ale prosta ścieżka
wypróbuj mnemosyne i jakby co zmigruj do anki niestety nie jest tak prosta.
"CRL Error" przy próbie uruchomienia SuperMemo UX sugeruje problem z bibliotekami .NET. Może da się to jakoś odpalić z użyciem Mono?
Nie mam żadnych doświadczeń z próbami portowania aplikacji .NET na Mono ale byłbym pesymistą, Mono przecież nie reimplementuje kompletu windowsowych API, ot - durne odtwarzanie dźwięku na pewno się wysypie.
Zresztą - mi już przeszło. Po co walczyć z SuperMemo, skoro konkurencyjne programy mi wystarczają i potrafią być portable. Obietnice linuksowego SuperMemo od autorów padały w ciągu minionych 10 lat w różnych inkarnacjach (min. była kiedyś mowa o wersji na Kylixa, kiedyś indziej o użyciu frontendu FullRecalla itd). Teraz zrobili pełną totalną reimplementację i znowu wybrali narzędzia czysto Windows-only. Firma SuperMemo nie chce supportować Linuksa i ma do tego prawo.
A ja mam prawo używać czego innego.
Brawo, panie Marcinie. To pierwszy artykuł o tych programach, który nie zieje nienawiścią do SM, pierwszy, który zachęca do przyjrzenia się Anki i mnemosyne.
Nie ze wszystkim się zgadzam. Np. uważam, że bardziej wskazane jest mieć "Final drills" na końcu, niż wmieszane do powtórek.
Po prostu sprawdzanie "powtórek" i "nowych" traktuję, jako swego rodzaju eliminacje. Tak naprawdę uczyć się muszę, tych słów i wyrażeń, których nie znałem lub, które już zapomniałem.
SM ma możliwość zmiany ocen, ale uważam tego za konieczne, dlatego jeśli któryś z programów tego nie ma, nie powinno to wpływać na jego (programu) ocenę,
Jeszcze raz gratuluję.
Dziękuję.
Zmiana ocen przydałaby mi się tylko w jednym przypadku - wciśnięcia złego klawisza (oceny stawiam sobie z klawiatury i czasami odruchowo wcisnę niewłaściwy klawisz, błąd uświadamiam sobie natychmiast ale już po ptokach). Takie proste pojedyncze Undo.
Co nienawiści do SuperMemo - to jest moim zdaniem efekt rozczarowania. SuperMemo-metoda jest czymś bardzo inspirującym i obiecującym, SuperMemo-program swą jakością - przynajmniej interfejsu - oględnie mówiąc nie porywa(ł).
Tak w ogóle to - szkoda. Firma bardzo wcześnie miała pomysły o wielkim potencjale a zabrakło stosunkowo skromnej inwestycji w jakiegoś projektanta interfejsu i sprawnego kodera okienek. Nie chodzi tu tylko o repetycje, np. ile to już lat temu SuperMemo wpadło na pomysł że warto wspomagać zbieranie i organizowanie cytatów/fragmentów/skrawków - dziś napędzający te wszystkie evernote, onenote, scrapbooki itd....
Poza tym dobry program wspomagający naukę języków powinien mieć możliwość testowania wymowy przez wielokrotne nagrywanie swojego głosu i porównywanie go z głosem lektora. Powinno to być możliwe przy widocznym tekście, angielskim, polskim i bez tekstu.
W programach, które Pan opisuje tego nie znalazłem. Być może pozwalają na to wtyczki, ale program, który wymaga wtyczek do realizacji swoich podstawowych zadań jest niedopracowany. Za taki uważam również SuperMemo UX (zresztą nie tylko za to).
Ty pewnie jestes BJK, co? Bo rozpoznaje po tonie komentarza. Z reguly wypowiadasz sie w tonie eksperta i byc moze cos tam wiesz, ale na pewno nie tak duzo, by pozwalac sobie na pisanie w takim stylu.
Co za roznica dla uzytkownika czy program robi cos za pomoca wtyczki czy nie? Dla mnie tylko taka, ze moge WYLACZYC niepotrzebne dla siebie funkcje.
http://en.wikipedia.org/wiki/KISS_principle
Co jesli ktos anki lub mnemosyne uzywa do nauki biologii albo matematyki? Swiat nie kreci sie w okol jezykow obcych. Trzeba jeszcze miec w nich cos do powiedzenia.
Panowie, proszę, nie przenoście mi tu jakichś nieporozumień skądinąd.
Mnemosyne nie ma nagrywania próbek ani w formie normalnej ani w formie wtyczki - chyba że takową przeoczyłem. Nigdy nie czułem potrzeby używania takiej funkcji - a już zwłaszcza przy repetycjach (przy każdej powtórce miałbym nagrać się a potem odegrać i porównać odpowiedzi? ile by to trwało??) - ale przyjmuję do wiadomości, że komuś może być potrzebna. Taki ktoś nie powinien używać mnemosyne. Albo ... mógłby spróbować taką funkcję dorobić.
Nie mam pojęcia jak wygląda i działa SuperMemo UX - jak już wcześniej napisałem, nie korzystam już z Windows, a wersja linuksowa SuperMemo mimo licznych obietnic autorów nigdy nie powstała - jeśli ktoś zna jakieś dobre review to proszę o dodanie linka. Starsze wersje SuperMemo (te windowsowe, dosowa była bardzo fajna) uważam za nieudane, rozwodzić się nad tym nie będę bo i po co ale nie chodzi tu o funkcjonalność albo estetykę tylko o używalność i stabilność działania.
"Nigdy nie czułem potrzeby używania takiej funkcji - a już zwłaszcza przy repetycjach (przy każdej powtórce miałbym nagrać się a potem odegrać i porównać odpowiedzi? ile by to trwało??)".
Panie Marcinie, dla mnie nauka języka, to przede wszystkim nauka wymowy. Dlatego wspomniane wcześniej rozwiązanie uważam za bardzo ważne. Można uczyć się oczywiście bez tego, ale efektem takiej nauki jest "jąkanie się w angielskim". Kilka lat temu, może kilkanaście, czytałem w prasie artykuł, w którym zachodni businessmani żalili, aby podjąć współpracę z polskimi firmami, muszą nauczyć się polskiego, bo ich partnerzy nawet jeśli znają języka angielski, to mówią ich tak, że zrozumieć się nie da.
Dlatego taki trening językowy jest konieczny. W czasie nauki słowa nowe powtarzam kilka, kilkanaście, czasami kilkadziesiąt razy. W ramach repetycji wystarczy 2, 3. Wszystko zależy od użytkownika, od celu nauki, jaki sobie wyznaczy. Ja chcę nauczyć się wyraźnie mówić w obcym języku. Znam specjalistów, którzy czytają ze zrozumieniem dokumentacje techniczne, a nie potrafią zapytać się o drogę do teatru.
Taki plugin jest AFAIR do anki, którego używam. SuperMemo też lubię, ale wcale nie obraziłbym się, gdyby zostało napisane na nowo...
Cierpię na to, że w żadnym programie pod Linuksa nie ma incremental reading. No i w żadnym poza Anki nie można robić powtórek przez zwykłą przeglądarkę w telefonie przez GPRS.
"SuperMemo też lubię, ale wcale nie obraziłbym się, gdyby zostało napisane na nowo..."
SuperMemo (MSM) powinno zostać napisane na nowo. W książce Pawła Wimmera i Bogdana Kowalewskiego "Angielski z komputerem", wydanej w 2004 roku przez Wydawnictwo HELION autorzy sugerowali napisanie SM na nowo i zaproponowali nazwę SuperMemo Light. Niestety kierownictwo SuperMemo Worldu nie zainteresowali się tą propozycją. SZKODA!!!
Tak jak Ty nie lubię SuperMemo UX, chociaż z trochę innych powodów.
SuperMemo Light to zły pomysł, chyba że miałoby być tańsze. Ja pozostałbym raczej przy przełączaniu widoków prosty/zaawansowany. Kto nie chce - ten nie włączy.
Problemem SuperMemo nie jest wcale mnogość funkcji, tylko ich złe rozplanowanie.
Photoshop też jest rozbudowany, a jednak Photoshop a SuperMemo to niebo a ziemia...
Jeśli chodzi o uczenie się słówek, to polecałbym wszystkim anki. Jest ciągle rozwijane (w przeciwieństwie do SM98), darmowe (tak jak SM98). Można robić powtórki zdalnie (ja większość swoich powtórek robię w wolnej chwili stojąc w kolejce w supermarkecie, czekając na kogoś itd.).
To, że część funkcji jest realizowana za pomocą wtyczek to nie wada, a zaleta. Anki naturalnie jest stworzone do tego, by mieć wtyczki. Co innego SuperMemo UX, gdzie niedoróbki firmy za darmo rozwiązuje Michał Czerwiński...
Szkoda tylko, że Piotr Woźniak zaraził mnie swoim incremental readingiem, jednocześnie nie dostarczając żadnego sensownego programu do jego realizowania...
Zastanawiam się, BJK, jakie masz zarzuty wobec anki poza (rozwiązaną już) kwestią wtyczek. Bo jakbyś tak w każdym poście reklamował Anki jak to robisz z MSM, to liczba użytkowników zwiększyłaby się trzykrotnie ;)
Nie chcę tu pisać niczego złego o anki, nigdy nie miałem takiego zamiaru, możemy wymienić swoje opinie emailami mój adres bodek@konto.pl.
Szanuję to, co robi Michał Czerwiński żeby ulepszyć Supermemo UX, ale wiele jego wysiłku idzie w kanał.
"Zastanawiam się, BJK, jakie masz zarzuty wobec anki poza (rozwiązaną już) kwestią wtyczek. Bo jakbyś tak w każdym poście reklamował Anki jak to robisz z MSM, to liczba użytkowników zwiększyłaby się trzykrotnie ;)"
Ja nie reklamuję SuperMemo. Uważąm, że Supermemo, Profesor Henry, eTeacher i EuroPlusy spełniają najwięcej cech dobrego programu wspomagającego naukę języka. W żadnym ze swoich postów, w których recenzjowałem te programy nie wspomniałem ani o Anki ani o mnemosyne. Moje krytyczne wypowiedzi o Anki i mnemosyne pojawiały się tylko na jednym forum, na którym Anki i mnemosyne były reklamowane jako lepsze od SuperMemo, a zdarzył sie wpis,że SuperMemo to Kubeł elektronicznego śmiecia.
Od kiedy pojawiły się pierwsze wersje SuperMemo, powstawały też klony tego programu, były to np. Anglik, Edukom bazy, PowerMemo, Full Recall. Najlepszym był Powermemo. Szkoda, że jego autor wyjechał do Stanów i nie wiadomo czy kontynuuje pracę nad rozwojem swego programu, czy nie. Być może Anki i Mnemosyne są najlepszymi klonami MSM, może jednak wyprzedza je Full Recall.
Miałem raczej na myśli, że reklamujesz MSM (konkretnie tę wersję) wszędzie tam, gdzie ktoś pisze o UX. I słusznie poniekąd.
Nie posądzam Cię również o robienie antyreklamy Anki; raczej chodziło mi o to, że dobrze dla tych programów byłoby, gdybyś się do nich przekonał, bo miałyby co najmniej taką "reklamę" jak MSM ;-)
Ja nie reklamuję MSM, ja wykazuję tylko różnicę między MSM, a UX. Jeśli mamy do czynienia z programem takim jak MSM, który pretenduje do pierwszego miejsca na liście programów edukacyjnych, i chcemy napisać wersję jeszcze lepszą, która to miejsce zajmie, to trzeba przeprowadzić bardzo dokładną analizę tego programu, opracować założenia zmian i poddać bardzo ścisłym beta-testom z udzialem najstarszych i najwierniejszych użytkowników tego programu. SMW tego nie zrobiło i powstał bubel UX. Ponieważ jednocześnie SMW zrezygnowało z dystrybucji pakietów z MAM, to wkrótce przestanę o MSM pisać. A jeśli chodzi o Anki, to do programu powinna być dopisana procedura (NIE PLUGIN!!!) , która bęedzie uczyła wymowy z możliwością nagrywania głosu studenta i porównywania go z głosem lektora. Poza tym niezbędne bedą nagrane profesjonalnie bazy (choćby rozmówki z rozpoznawalnymi autorami), bez tego nie odważę się napisać poważnej recenzji tego programu, to samo dotyczy MNEMOSYNE.
Moim zdaniem byłoby fajnie, gdyby bazy trochę oderwały się od programów - tj. gdyby można było kupować bazę do nauki i móc używać jej z wieloma programami. Ot, jakiś przenośny i udokumentowany format...
Moja własna pisanina o supermemo i mnemosyna przecież właśnie od tego się zaczęła - udało mi się wykorzystać Advanced English firmy SuperMemo do nauki w Mnemosyne. Ale było (i jest) to trochę kłopotliwe.
Co do rozróżniania zintegrowanej funkcji od plugina, uważam to za totalnie nieistotne, ale pewnie się nie przekonamy, szkoda zachodu.
I chwała Ci za to.
Dzięki temu już od, niech no spojrzę, 7.3 miesiąca naczyłem się 2143 angielskich zwrotów/słówek.
No, minus kilka z matematyki i prywatnych (daty urodzin), które mam w tej samej bazie co Advanced English.
Wychodzi 9 słówek na dzień, moje założenie to 20 na dzień - ale i tak sądziłem, że przy moim lenistwie statystyki wypadną gorzej.
Bez Twojego skryptu raczej nie byłoby to możliwe - bo pomimo mojej motywacji chyba nie zmusiłbym się do tak częstego włączania laptopa z windowsem po to, żeby zrobić powtórki. Te najczęściej, jak już wspomniałem, robię na komórce.
Też chciałbym otwarty standard baz... ale to chyba tylko marzenia, skoro nawet anki i mnemosyne mają dwa różne.
A Ty, Bodku, prawdopodobnie masz złe skojarzenia ze słowem 'plugin' przez właśnie SMUX. Pluginy nie są takie straszne. Ja tam wolę wybrać, co będzie mi potrzebne. Photoshop, Firefox, Winamp też mają pluginy. Anki jest samo w sobie gołe, keep it simple. A pluginy, przynajmniej teoretycznie, mogą nieograniczenie rozszerzać jego działanie. MSM nie ma wielu funkcji również dlatego, że nie jest plugin-friendly ;-)
Aha, jeszcze jedno pytanie do Bodka - zawsze twierdzisz (chyba że to nie Ty jesteś BJK, bo nie dostałem odpowiedzi...) że serio-uczeń powinien sam robić swoje bazy. Skoro tak, po co więc gotowe bazy do anki? ;->
Zaproponowałem Ci wymianę mejli, nie skorzystałeś. Twoja sprawa.
Jeśli chodzi o gotowe bazy, to zawsze uważałem je za swego rodzaju DEMO, przy czym gotowe bazy do SuperMemo i Prof. Henry'ego są profesjonalne i znamy ich autorów. Talie anki są anonimowe, niestety te, które próbowałem są bardzo amatorskie. Np. ta, która ma kilka tysięcy fishek losowo ale alfabetycznie wybranych ze słownika angielsko-angielskiego. Gdyby miała 150.000 słówek, a anki miało możliwość korzystania z niej jak ze słownika na CD, to miała by jakiś sens. W postaci udostępnianej przez anki tego sensu nie widzę. Podejrzewam, że 99% talii nie nadaje się do nauki.
Nie przekreślam wartości samego programu, dla kogoś inteligentnego, który korzysta z systemu Linux może być bardzo pożyteczny, a talie tworzone przez takiego użytkownika bardzo dobre. Pod warunkiem, że będą tworzone przez inteligentnego użytkownika na podstawie bardzo dobrego podręcznika.
Ja korzystam z Advanced English w ten sposób (w anki), że gdy znajduję w tekście słówko, którego nie znam, to szukam je w anki i dodaję tag "VeryHighPriority" (lub dowolny inny ustawiony jako wysoki priorytet).
Jest to na tyle proste, że nauczyłem swoją niekomputerową dziewczynę jak to robić. I żałuję, że AE ma tylko 40 tys. słów, a nie 200 tys., bo czasem nie znajduję i muszę dodawać ręcznie ;-)
Chyba że akurat zaznaczone przeze mnie się skończą, to jadę pokolei karty z wybranych kategorii (zaznaczonych jako HighPriority) z AE (jak na razie całe Useful Phrases i zacząłem Phrasal Verbs).
Chętnie użyłbym jakiegoś skryptu, który konwertowałby jakiś słownik (byle z wymową) do formatu anki/mnemosyne. I tutaj uśmiech do Marcina... ;-)
Na podstawie tego: http://www.antimoon.com/how/learners-dictionaries-review.htm proponuję Longman Dictionary of Contemporary English. Co Ty na to?
NB. ja znalazłem kilka rażących błędów w AE - niektóre z nich zgłosiłem i dostałem odp. z podziękowaniami.
"Na podstawie tego: http://www.antimoon.com/how/learners-dictionaries-review.htm proponuję Longman Dictionary of Contemporary English. Co Ty na to?"
To chyba dobry wybór, chociaż nie wiem czy konieczny. Całego słownika i tak nigdy się nie nauczę. Ja zawsze, pracując z MSM lub czytając tekst angielski, mam w pamięci dwa słowniki: - Collins COBUILD on CD-ROM - Longman Słownik Współczesny. Kiedy nie odpowiada mi znaczenie jakiegoś słowa w bazie, szukam w Collinsie, potem w Longmanie, jeśli i tam nie znajduję sięgam do kilku innych słowników. Zazwyczaj znajduję właściwe znaczenie lub, czego częściej szukam, właściwy dźwięk.
Znalezione słowa wprowadzam do własnej bazy. Uważam, że tylko w ten sposób nauczę się niezbędnego słownictwa.
Osobiście najbardziej cenię sobie NODE - The New Oxford Dictionary of English, szkoda, że nie ma on wersji na CD.
Oczywiście, że nikt nie proponuje nauki całego słownika - to raczej dla kompletnych maniaków, dla których angielski jest celem, a nie środkiem.
Chodzi o to, że takiej wielkiej bazy można wybierać pojedyncze elementy do nauki. Nie trzeba ich wpisywać ręcznie ani ręcznie dodawać wymowy.
Do tego ostatniego napisałem sobie trochę kulawy skrypt w bashu, który sam szuka pliku dźwiękowego na m-w.com, ściąga do danego katalogu (na przyszłość) i wypluwa do niego lokalną ścieżkę. Patrzy oczywiście wcześniej, czy już tego pliku nie mam.
[jak ktoś z Linuksem jest zainteresowany to proszę pisać]
Ale to wciąż nie to samo, co gotowa baza utworzona ze słownika... ;-)
Trochę się zgadzam z Tobą. W systemie Windows XP można coś takiego zrobić wykorzystując do tego program SuperMemo MSM, Słownik Collinsa/YDP i program Col2SM. Jest to trochę żmudne, ale w końcowym efekcie daje słownik z ok 60.000 słówek, dość dobrze zdefiniowanych. Można z niego korzystać tak:
Ctrl+S + szukane słowo, Enter. Po znalezieniu słowa Ctrl +M (co włącza słowo do nauki). Oczywiście lepszy byłby program podobny do Col2SM, który korzystałby ze Słownika Longmana, Oxfordu lub Cambridge, ale to tylko marzenia.
Automatyczne robienie talii ze słownika wydaje mi się dosyć beznadziejne - słownikowe objaśnienie niespecjalnie nadaje się na pytanie czy odpowiedź, spora część wysiłku w robienie sensownej bazy do nauki to właśnie wymyślenie jak pytać/jak odpowiadać. Kopiowanie nagrań jest kuszące ale to też tylko połowa - znowu, mamy nagranie słówka ale nie mamy nagrania pytania o nie, trzeba by je nagrywać samemu.
Jak chciałbyś sobie z tym radzić?
(co do technikalii niczego nie obiecam ale mogę się kiedyś zastanowić...)
Zgadzam się z Tobą całkowicie. Temat poruszyłem, ponieważ często wraca na różnych forach. Tu też nie ja go zacząłem.
Osobiście wolę tworzyć bazy na podstawie podręczników, z których się uczę i literatury, którą czytam. Mam ich sporo, o różnym stopniu skomplikowania i różnej wielkości, najciekawsza to chyba Repetytorium Oxfordzkie, które zawiera działy Word bank i Functions Bank, brakuje w nim nagrań, ale nie miałem skąd ich wziąć, a nie chciałem tylko ze słowników internetowych.
Na tym kończę udział w tym forum. Bardziej interesuje mnie SuperMemo, nie chcę doprowadzić do ostrej wymiany zdań.
Dziękuję Tobie Marcinie i Mattowi za wymianę poglądów. Gratuluję Ci udanego i kulturalnego bloga. Powodzenia!
Bogdan
Dlaczego słownikowa definicja jest zła na pytanie? Wg mnie w większości przypadków nadaje się bez przerabiania. Dam przykład z Longmana:
to move yourself through water using your arms and legs : swim
to make someone do something they do not want to do : force
Jedyny problem jaki widzę to z takimi hasłami, gdzie słówko jest użyte w definicji:
if a system or machine copes with a particular type or amount of work, it does it : cope with
Ale myślę, że można sobie z tym poradzić po prostu zastępując wszystkie wystąpienia 'cope[s]' ciągiem "[...]". Można pomyśleć nad bardziej wyrafinowanym algorytmem, a nawet jeśli jakieś zostaną, to zawsze można poprawić je ręcznie.
Nagrań pytań takich jak w Advanced English oczywiście nie będzie, ale karta zwykle ma na celu nauczenie się słówka, a nie definicji - a wymowa słówka już będzie. Brak wymowy definicji to IMO mały problem i można go przeboleć, mimo że lubię tę babkę z AE jak mi czyta ;-)
Dodatkową cechą takiego konwertera byłaby możliwość wykorzystania przykładowych zdań ze słownika - a to, jak mówią guru, jest b. ważne. (choć przyznam że do tej pory nie poświęcałem im należytej uwagi)
Jeśli ktoś używa tych programów do innych przedmiotów niż nauka języków, to dobrze. SuperMemo też może tak używać. Nie mam zamiaru komukolwiek zabraniać używania tych dwóch programów, nie chcę też namawiać nikogo do używania tylko SuperMemo.
Ja wyżej cenię SuperMemo w wersji, jednak w żadnym ze swoich postów nie nazwałem żadnego programu "kubłem elektronicznego śmiecia", co zdarzyło się fance Anki. Trochę umiaru proszę!
Powiedź mi tylko jedno, wpisy czytam od bardzo dawna, i zawsze temat wyczerpujesz od początku do końca. Czasami z braku czasu mogę nie doczytać notki, ale i tak wielki ukłon!widac sens w tym co robisz i nie mam wgladu w statystyki, ale chyba troche osob Cie musi czytac, a jesli nie prooponowalbym sensowna reklame, moze jakis konkurs na blog informatyczny?
Miło mi.
Wychodzę z założenia, że lepszy jeden przemyślany artykuł, niż pięć byle-jakich notek. Czy to korzystne dla popularności bloga? Pewnie nie. Ale mam cichą nadzieję, że komuś się moje artykuły przydadzą.
Oglądalność? 100-200 osób w szare dni, ponad 1000 osób dziennie kilka razy (po pochwaleniu się artykułami na linuxnews).
Co do reklamy... Nie mam na nią zbyt wielu pomysłów i nawet nieprzesadnie chcę się nią zajmować. Piszę, bo lubię pisać - w czasie, który kiedyś traciłem na gry czy czytanie nowinek sportowych.
Konkursy? Póki sam nie zacząłem blogować, nic o nich nie wiedziałem, więc nie przeceniam ich znaczenia. Wrzuciłem blog na konkurs w24 ale nie będę umieszczał żadnych apeli o głosy, traktuję to po prostu jako okazję do umieszczenia linka na poczytniejszej stronie.
PS Zachowam sobie ten komentarz na następny kryzysowy moment (miewam wątpliwości ilekroć dokładniej przyjrzę się, co jest popularne w polskiej sieci).
Zrobiłem wg Twoich porad konwersję SM Adv English do Mnemosyne - wyszło świetnie. Jak nie mogłem się przekonać do używania SM pod Wine to teraz działam dziennie po 50 i więcej zupełnie nowych słówek. Jednak co mnie drażni to chrapliwe odtwarzanie sampli - mplayer pliki odtwarza bez trzasków, Mnemosyne skrzeczy. Może masz jakąś poradę, gdzie, co sprawdzić by się tego pozbyć?
Dzięki.
Marcin
Mi skrzeczy tylko, gdy mam mocno obciążony system. Zastanawiam się, czy nie ma tu jakiegoś znaczenia rodzaj używanego systemu dźwięku (może np. wyłączenie pulseadio ciut pomoże?)
Aha: czytałem, że w mnemosyne 2.0 mają wymienić bibliotekę dźwiękową na inną, więc coś może jest na rzeczy.
No właśnie też czekam na wersję 2.0
Jakoś to skrzeczenie da się przecierpieć (wina SDL ??) ale niech się pośpieszą :)
Dzięki
U mnie import z mnemosyne do anki zadziałał - i cieszę się całym Advanced English pod anki wraz z dźwiękami.
(Może być konieczne ręczne poprawienie ścieżek do plików dźwiękowych, np. sedem)
Dzięki za informację, rzucę na to okiem w przyszłości - mnemosyne co prawda nadal mi się podoba ale mam ochotę porównać.