Skoro wywołałem sprawę terminali, jeszcze o zupełnym drobiazgu - kolorystycznym kluczu, dzięki któremu znacząco ograniczyłem ilość pomyłek w stylu o rany, przecież to nie tą maszynę miałem zrebootować.
Ciąg dalszy "Terminalowe kolorki" »Nowa twarz ruterka
Od kilku lat mam w domu ruterek Linksysa (WRT54G v2.2). Stoi za firanką, obsługuje w miarę potrzeb i połączenia kablem i sieć bezprzewodową, pozwala o sobie zapomnieć, działa. A dokładniej, działał do wczoraj, kiedy to nagle stracił zdolność maskaradowania połączeń (sieć lokalna działała, pingi wykonywane przez okno diagnostyczne - też, komputer dopięty do modemu z pominięciem rutera sieć zobaczył ale połączenia z komputera w świat via ruterek stały się nagle niemożliwe).
Ciąg dalszy "Nowa twarz ruterka" »Cicho
Prywatny, zamykany pokój dla każdego to abstrakcja. To rozwiązanie dla Google i innych bogaczy albo dla dziwacznie postępowych firm.
Ale gdyby tak wziąć jeden pokój w biurze, nawet w takim nienajlepszym, byle miał szczelne drzwi i w przyzwoicie izolujące ściany. I gdyby powiesić na drzwiach taką kartkę:
Ciąg dalszy "Cicho" »Terminal pod ręką
Używam linii komend. Często, intensywnie, do bardzo wielu czynności.
Nie muszę. GNOME i KDE obrosły masą wizualnych narzędzi, prawie
wszystko da się wyklikać. Po prostu wolę. Napisanie cp albo mv
zajmuje mi mniej czasu niż otwarcie odpowiednich folderów i ciąganie
myszą, apt-get install cośtam jest zdecydowanie prostsze od
uruchamiania i przeklikiwania Centrum Oprogramowania i tak dalej.
Zarazem widzę, że dla wielu użytkowników Linuksa konsola jest czymś totalnie obcym. I dotyczy to nie tylko komputerowych nowicjuszy ale też osób, które bez żadnych problemów konstruują złożone makra w programach biurowych, wpisują wyrafinowane wyrażenia w arkuszach, używają tekstowych komend w grach, nawet programują. Czyli wykonują czynności zauważalnie trudniejsze od obsługi shella.
Ciąg dalszy "Terminal pod ręką" »iostreams
Kawałek znalezionego gdzieś w sieci kodu, rzucającego przyjemny pomost między najstarszym z autentycznie lubianych przeze mnie języków programowania a tym, po który najchętniej sięgam dzisiaj.
Ciąg dalszy "iostreams" »Natłok zajęć
Najpierw jest lista rzeczy do zrobienia. Z czasem robi się bardzo długa, więc wyróżniona z niej zostaje lista rzeczy pilnych. Na ich bazie powstaje wykaz spraw najpilniejszych. Później absolutnie priorytetowych.
A na koniec i tak liczy się, kto akurat zawiśnie na telefonie albo stanie nad głową.
Ciąg dalszy "Natłok zajęć" »Motywacja
O motywacji rozpisywałem się już parokrotnie (min. pisząc o pracy na sztukę, o tym co jest fajnego w informatyce czy o tym po co się chodzi do pracy). Temat jakoś mocno mnie męczy, może dlatego, że sam swoją motywację muszę odbudować...
W każdym razie, dzisiaj nie będę się rozpisywał, za to wkleję filmik.
Ciąg dalszy "Motywacja" »Oprócz top
Pisałem niedawno o interesującym zastępniku top. Dziś, do kompletu, o paru innych topopodobnych programach, pozwalających ad hoc zorientować się w obciążeniu maszyny a wymagających do działania jedynie konsoli.
Wszystkie wymieniane programy są dostępne w repozytoriach Ubuntu i
Debiana i na tych systemach ich instalacja ogranicza się do apt-get
install *nazwa*.
Impreza open-source
Jeden używałby Linuksa - gdyby tylko był na niego dobry program do prowadzenia księgowości firmy. Drugi docenia Open Office ale podkreśla ile mu brakuje do pakietu Microsoftu. Trzeciego, owszem - interesuje model przetwarzania GITa, ale jakość obecnego interfejsu uważa za niepoważną. Firma czwartego już jest właściwie gotowa na robienie projektów w Django ale oczekuje oficjalnego wsparcia dla DB2. Piąty wdeptuje GIMPa w ziemię w porównaniu z Photoshopem. Szósty pyta: gdzie gry? Siódmy...
Takich głosów było wiele zawsze ale ostatnio jakoś bardziej rzucają mi się w oczy. Dlatego pozwolę sobie na powtórzenie paru oczywistych prawd - tym razem posługując się, trochę może naciąganą, analogią.
Ciąg dalszy "Impreza open-source" »Rozmieszczanie okien bis - co jeszcze ciekawego w Compizie
Przy okazji poprzedniego artykułu zacząłem bliżej się przyglądać także innym wtyczkom do Compiza i ... oprócz siatki można tam znaleźć jeszcze parę innych naprawdę poprawiających ergonomię pracy funkcji.
Wszystkie można uaktywnić i skonfigurować w menedżerze ustawień CompizConfig.
Ciąg dalszy "Rozmieszczanie okien bis - co jeszcze ciekawego..." »Rozmieszczanie okien
Sporo wysiłku mięśni przy używaniu graficznego desktopu idzie na machanie myszą przy przesuwaniu okien i zmienianiu ich rozmiaru. Okno edytora przesunąć na prawo i do góry, rozciągnąć do samego dołu i tak by zajmowało pół ekranu. Terminal w lewy dolny róg. Przeglądarka w lewy górny. Klient poczty na prawą połówkę drugiego wirtualnego desktopu. Itd... Ciągnij, puszczaj, ciągnij, puszczaj.
Kilka narzędzi - o których pod koniec - obiecuje radykalne rozwiązanie tego problemu, jednak kosztem drastycznej zmiany przyzwyczajeń. Jeszcze nie jestem gotowy. Dlatego ucieszyła mnie odkryta niedawno sztuczka bardzo ułatwiająca rozrzucanie okien przy normalnej pracy w Gnome.
Ciąg dalszy "Rozmieszczanie okien" »Zamiast top
Chyba każdy, kto dłużej poużywał linuksowej konsoli, ma w palcach
polecenie top. Też mam ale znalazłem bardzo przyjemną alternatywę.
Upgrade na serwerze do Ubuntu 9.10
... czyli zrobiłem sobie kuku. I zamiast skończyć dłuższy artykuł na zupełnie inny temat, straciłem trochę czasu, a teraz wrzucam tę notkę.
Ciąg dalszy "Upgrade na serwerze do Ubuntu 9.10" »Estetyczny monkey-patching
Dla osób przesiadających się z C++ czy Javy to jedna z bardziej szokujących właściwości Pythona (a także Perla i paru innych języków skryptowych): kod programu można zmienić w locie. Można - w szczególności - dopisać albo podmienić metody istniejącej klasy czy funkcje zadanego modułu.
Technika ryzykowna, łatwo prowadząca do powstawania niezrozumiałego kodu i trudnych do interpretacji błędów. Ale zarazem bardzo przydatna, zwłaszcza gdy trzeba zmodyfikować zachowanie jakiejś biblioteki w miejscu, którego jej autor nie przewidział (np. ostatnio przypomniałem ją sobie chcąc zmienić sposób w jaki Mercurial obsługuje hasła HTTP i SMTP). Monkey-patching bardzo często przydaje się też przy testach, pozwalając zamienić prawdziwy kod komunikacyjny czy bazodanowy zaślepkami.
W tym artykule o kilku możliwych sposobach zapisywania tej operacji.
Ciąg dalszy "Estetyczny monkey-patching" »Ubuntu One
Pobawiłem się odrobinę Ubuntu One - usługą synchronizacji plików autorstwa firmy Ubuntu, którą od wersji 9.10 swojej dystrybucji domyślnie instalują.
W największym skrócie: Dropbox to nie jest i jeśli komuś zależy na wygodnej i efektywnej synchronizacji plików, nadal polecam Dropboksa. Widać też, że Ubuntu One to wczesne i trochę jeszcze niedopracowane oprogramowanie. Ale jest w nim parę ciekawych elementów.
Ciąg dalszy "Ubuntu One" »
Subskrybuj



Komentarze