Osiem lat temu napisałem sceptyczny artykuł o bezpieczeństwie transakcji karcianych. Od tego czasu trochę się zmieniło. Najpierw pojawiły się regulacje prawne poprawiające sytuację okradzionego posiadacza karty - fraud nie ustał ale w większości wypadków jego koszty musiały ponosić banki. A później reakcja (w Polsce na dużą skalę nadchodząca właśnie teraz) - karty chipowe, promowane jako bezpieczniejsze (i faktycznie uniemożliwiające tradycyjne techniki kradzieży) ale zwykle zdejmujące z banków odpowiedzialność za transakcje dokonane przez złodziei (musiał Pan ujawnić PIN).
Świeży news o wynikach badań informatyków z Cambridge rzuca na sprawę bardzo niepokojące światło.
Ciąg dalszy "Z chipem bezpieczniej" »
Subskrybuj



Komentarze